Lexi

 Dziewczyna

Lexi wygrał w ostatnim dniu 10 Styczeń

Lexi ma najbardziej lubianą zawartość!

Reputacja

294 Excellent

6 obserwujących

O Lexi

  • Ranga
    Nowicjusz
  • Urodziny 10.07.2000
  • Wiek 18

Informacje Dodatkowe

  • GG:
    2827584
  • Lokalizacja
    Malbork
  • Płeć
    Kobieta
  • Wiek 18

Ostatnio na profilu byli

906 wyświetleń profilu
  1. Lexi

    Rozstania czas.

    Gratulację i dziękuję za to, że mnie wyróżniłeś. Miło to słyszeć. Mam nadzieje, że kiedyś się jeszcze usłyszymy
  2. Lexi

    Zbiory cytatów #4

    „Jej świat od jakiegoś czasu narawdę robił się opustoszały i cichy bez niego. Ten świat chatu i internetu jest cichy tylko z pozoru. Dźwięki to także kwestia wyobraźni. Dźwięki i głosy można przecież przeżywać, nie słyszać ich. Internet z nim był pełen dźwięków. Śmiała się, czasami nawet wybuchała śmiechem. Szeptała do niego, gdy ją czymś rozczulił. Wykrzykiwała, kiedy ją czymś oburzył lub sprowokował. Stukała w blat biurka klawiaturą lub myszą, niecierpliwie czekając na jego odpowiedzi lub komentarze. Słuchała muzyki, gdy ją o to poprosił. Wypowiadała słowa, które czasami miały według niego, znaczenie dopiero gdy wypowiedziane zostały na głos lub wyszeptanie, a nie tylko przeczytane. Z nim rzadko było cicho.” „Rozmowa w sieci z nim stawała się niebezpieczna. Zaczynała niepokojąco zbliżać się do stanu, w którym mężczyzna znów wypełni jej cały świat. Nie chciała tego. To ma być przyjaźń. Nie miłość! Nie chciała żadnej miłości. Miłość ma wpisane w siebie cierpienie. Nieuniknione, chociażby przy rozstaniach. A oni przecież rozstawali się każdego dnia. Przyjaźń - nie. Miłość może istnieć i trwać nieodwzajemniona. Przyjaźń - nigdy. Miłość jest pełna pychy, egoizmu, zachłanności i niewdzięczności. Nie uznaje zasług i nie rozdaje dyplomów. Przyjaźń poza tym jest niezwykle rzadko końcem miłości. To nie ma być żadna miłość! Co najwyżej asymptotyczny związek. Ma ich zbliżać nieustannie, ale nigdy nagrodzić dotykiem. Nie kochała go przecież! To tylko fascynacja zaniedbywanej mężatki. Poza tym on jest wirtualny. Nie można z nim ot tak, zgrzeszyć. Dzisiaj czuła, że chciałaby mimo to zejść z tej asymptoty i go dotknąć. Czy to byłby już grzech?” „Odczuwał pierwsze oznaki uzależnienia od maszyny. Za dużo czasu spędzał na rozmowie z Nią.” „Było przytulnie i dobrze; miał wino, miał komputer i miał pomysł do opisania.” „Przewaga ławki nad komputerem dla większości ludzi jest oczywista i niekwestionowana. Głównie ze względu na bliskość, zapach i dotyk. Słowa na ławce schodzą na drugi plan. Nie kwestionował tego. Uważał jednak, że słowami można zastąpić zapach i dotyk. Słowami też można dotykać. Nawet czulej niż dłońmi. Zapach można tak opisać, że nabierze smaku i kolorów. Gdy już jest czule od słów i pachnie od słów, to wtedy... wtedy trzeba najczęściej wyłączyć modem. Na ławce wtedy przeważnie wyłącza się rozsądek.” „Zegar na wieży kościoła wybijał północ. Pomyślał, że właśnie minął, w pewnym sensie przełomowy dzień. Od dzisiaj będzie inaczej. Nie wiedział jeszcze jak inaczej, ale wiedział, że coś się zmieni. Ten e-mail od Natalii... Nigdy dotąd nikomu nie opisał tylu szczegółów jego cierpienia. Nie chciał. I nie potrzebował. Jego ojciec i tak wiedział bez słów, a inni? Inni byli nieistotni. Jej chciał opowiedzieć wszystko. Każdy szczegół. Każdą łzę. I zrobił to. Dlaczego? Bo jest daleko i nie zobaczy tych łez? Bo po prostu nie ma nikogo innego, aby to opowiedzieć, a bardzo chciał? A może to czysty egoizm? Podzielić się z kimś smutkiem przeszłości i zmniejszyć go w ten sposób? A może ona jest teraz tak istotna, tak ważna, tak odpowiednio wrażliwa, tak godna zaufania, że nie obawia się aż takiej bliskości? Też. Ale to chyba nie wszystko.” „Opowiedziałem jej, bo chciałem dzielić z nią także swoją przeszłość - powiedział głośno do swojego odbicia w szybie. - Najważniejsze kobiety mojego życia zawsze znały moją przeszłość. Tak! Ona przecież była ostatnio najważniejsza. W ciągu ostatnich kilku miesięcy nie umiał przeżyć niczego istotnego, aby nie pomyśleć, że chciałby jej o tym natychmiast odpowiedzieć. To wkradło się w jego życie tak cicho i niepostrzeżenie. I zawładnęło nim. Zmieniło go. Wywoływało w nim zupełnie nowe uczucia. Jak na przykład to, jak gdyby motyle miał w brzuchu, gdy rano włączał komputer. Albo to pragnienie wzruszeń na tyle silne, aby wygonić go po północy z ciepłego łóżka do piwnicy i kazać ze starych kartonów wyciągnąć tomiki poezji Jasnorzewskiej.” „Wiedział, że pragnienie wzruszeń nie jest trwałym stanem. Jak on to dobrze wiedział! Po śmieci Natalii, gdy już wrócił do świata, nie był zdolny do wzruszeń. Jego serce było jak zamrożony kawał mięsa. Kiedyś nawet widział je w przerażającym śnie. Pomarszczone i sine, jak kawałek wołowiny wyjęty z zamrażalnika. Ogromne, ledwie mieszczące się w ciemnej dziurze między kością miednicy a obojczykiem. Twarde, pokryte gdzieniegdzie lodem, owinięte foliowym workiem, poprzerywanym w kilku miejscach. Ten zamarznięty worek wypełniony jego sercem poruszał się. Regularnie kurczył się i rozszerzał. Przez dziury w folii wypychały się bąble sinoczerwonego mięsa. Obudził się z krzykiem, gdy worek pękł z hukiem. Ten sen wracał jeszcze wiele razy. To trwało około dwóch lat.” „Kobiety różniły się dla niego w tym czasie od mężczyzn tylko tym, że miały piersi, nie musiały golić twarzy i można było na nich bardziej polegać. Dopiero po paru latach zaczął ponownie odczuwać coś w rodzaju pociągu seksualnego. Ale to było, jak wtedy mówił "prosta(t)ckie". Od prostaty. Ale i od prostaka. Obudzone hormony zdominowały jego postrzeganie kobiet. Chciał tylko rozładować napięcie, pozostawić gdzieś swoją spermę i wrócić do książek. Nic więcej. Robił to sobie głównie sam. Ale nie zawsze. ” „Jakub, Słuchaj teraz uważnie... Zrobiłeś ze mnie - Boże, jak muzyka Geppert na mnie wpływa - najsmutniejszą kobietę w tym kraju. Przydeptałeś mnie. I zmniejszyłeś do rozmiarów wirusa. Dokładnie tak. Wirusa. Opowiedziałeś mi historię miłości ostatecznej... Mogłeś sobie darować te wszystkie cholerne szczegóły... Mogłeś, prawda??? Nie mów mi tylko, że Cię o to prosiłam... Nie mów mi tego! Bo to będzie nie-pasujące do Ciebie usprawiedliwienie. Ja chciałam wiedzieć o tych Twoich kobietach z przeszłości tylko troszeczkę. Odrobinę. Tylko to, że były, że miały takie oczy, takie włosy, takie biografie i że przeszły do historii. O tym, że przeszły bezpowrotnie do historii, chciałam wiedzieć przede wszystkim. Miało być ich dużo i miały być różne. Miały zostawić różne ślady. Ich znaczenie miało się rozłożyć. Abyś nie preferował żadnej konkretnej. Taki miałam plan. Każda kobieta na moim miejscu miałaby podobny plan. "Każda kobieta na moim miejscu" - Boże, jak to strasznie brzmi, gdy powie się to na głos. Ale Ciebie nie można tak zaplanować. Można na Tobie polegać. Jesteś spolegliwy - lubię to słowo - spolegliwy do bólu. Ale zaplanować Ciebie się po prostu nie da. Tak zresztą tylko przepuszczałam do dzisiaj. Od dzisiaj wiem to na pewno. Masz zbyt powikłany życiorys. Poza tym zmieniasz życiorysy innych ludzi. W zasadzie to nie tak. To inni ludzie chcą zmieniać swoje życiorysy dla Ciebie. Tak jak Natalia. Nigdy dotąd nie poznałam człowieka, którego dotknęła taka tragedia, i nigdy dotąd nie poznałam człowieka, który doznał takiej miłości. Czy w życiu musi wszystko wyrównywać się do zera? Czy i tutaj zadziałała ta cholerna koncepcja stanu równowagi, o której kiedyś pisałeś mi na trzech długich stronach? Gdy czytałam o tym wszystkim, czym obdarowałeś ją i co dla niej robiłeś, zastanawiałam się, jak nudne, przyziemne i nawet banalne dla Ciebie musi być to, czym obdarowałeś lub obdarujesz te następne kobiety. Bo one muszą być. Każda, która Cię mija, a mogłaby się przy Tobie zatrzymać, popełnia błąd. Nawet nie wie jaki. One, te kobiety, nie powinny wiedzieć nic o Natalii. Nie mów im tego. Bo trudno będzie im zmierzyć się z kimś, kto jest dla Ciebie aniołem. Anioły nie mają przecież chandry, gorszego dnia, zmarszczek i okresu. Ja zatrzymałam się przy Tobie. Może lepiej będzie pasować, gdy powiem, że to ja Ciebie zatrzymałam przy sobie. Ale to jest "egal", jak Ty to mówisz. Mnie jednak to opowiedziałeś. ale to, czym mnie obdarowujesz każdego dnia, nie jest w ogóle przyziemne i banalne. Poza tym pewnie założyłeś, że ja to przetrzymam. Jestem przecież wirtualna. Jak anioł. Anioły też są wirtualne. Zawsze takie były. Nawet na tysiąc lat przed internetem. Ale w moim przypadku to kłamstwo. Ja TYLKO jestem wirtualna. Nic nie mam wspólnego z aniołem. Jestem grzeszną, rozpustną kobietą. To, że Ty jesteś taki wyjątkowy i wart tych wszystkich grzechów, absolutnie mnie nie usprawiedliwia. Na zdrowie! Ten Daniels smakuje z red bullem zupełnie inaczej. Spróbuj. Poczujesz ten smak grzechu. A więc właśnie dzisiaj zdałam sobie sprawę, że mam plany wobec Ciebie. To on mi o tym powiedział, że mam. I że nie powinnam mieć. To też on. Bo to niemoralne. On to nazwał "perfidnym". Naprawdę użył tego słowa! Powiedział mi, że łamie minimum dwa przykazania. Numer 6 i numer 9, czyli 69. Tego mi nie powiedział. To ja sama tak sobie skojarzyłam. Upiliśmy się we dwoje i pogadaliśmy sobie trochę. To znaczy ja upiłam się o wiele wcześniej. On mi mówił, że jeszcze nigdy nie mieszał Jacka Danielsa z Red Bullem i że to może być niebezpieczne dla serca. Powiedziałam mu, że nie musi się bać, bo on nawet nie przejeżdżał w pobliżu serca, więc jego to z pewnością nie dotyczy. A dla serca niebezpieczny jesteś Ty. Ty go chyba jeszcze nie znasz, prawda? Pozwól, że Ci przedstawię. Pan dr M. Rozumek. Mój własny. "M" to od mądry. On nie zwraca się do mnie inaczej niż "Serce". Zupełnie ignoruje moje imię. Przyzwyczaiłam się już. Dla niego jestem "Serce". To nie jest chyba obraźliwe, prawda? Trudno z nim dyskutować. On po prostu mało czuje. Pić też zaczął dopiero, gdy go zdenerwowałam. Zrobiłam sobie w pamięci notatki z tego, co mi mówił. Głównie dla Ciebie. Ty lubisz takie dyskusje. Rozumek: Serce! Ty pijesz?! Serce: Ja? Nie, skądże! To tylko whisky. Rozum: Lubię takie odpowiedzi, Serce. Bardzo lubię. Chcesz o tym porozmawiać? Serce: Dlaczego on mi to wszystko tak szczegółowo opisał? Mógł przecież wiedzieć, że będzie mi przykro. Rozumek: A Ty Serce co? Gazet nie czytasz? Odkąd zakładasz, że mężczyźni wiedzą, co powoduje smutek kobiet? Chciał po prostu dzielić to z kimś. Kleisz się do niego od kilku miesięcy, to pomyślał, że co mu tam. Serce: Ty, Rozum, nie myśl, że jak jesteś wyżej, to wszystko lepiej widzisz i wszystko Ci wolno! A poza tym nie 'kleję' się do niego, jak Ty to nazywasz. Po prostu spędzamy razem więcej czasu. Lubimy z sobą rozmawiać. Rozumek: Akurat! "Lubimy z sobą rozmawiać'. Ty mnie, Serce, nie rozśmieszaj. Ja mam ze śmiechem problemy. Nie pasujemy do siebie, bo odbiera mi powagę. Rozmawiać? Akurat. Przecież Ty mogłabyś przy nim milczeć. To jest nawet ostatnio Twoje marzenie. Spędzić przy nim cały dzień i milczeć. Słów od niego masz dosyć. Serce: Tak, ale to nic złego. Po prostu chciałabym zobaczyć, jak to jest, gdy nie rozmawiamy ze sobą. Czy też może być tak dobrze. To dla ogólnej wiedzy. Ty lubisz wiedzę, prawda? Rozumek: Tobie nie ma być dobrze z nim. Tobie ma być dobrze z Twoim mężem. Z nim przecież ostatnio też cały czas milczysz. Powinno Ci wystarczyć. Serce: No tak. Mogłam się tego spodziewać. Wciągniesz w to mojego męża. On jest dla mnie bardzo ważny i Ty o tym wiesz. Teraz nawet lepiej niż ja. Spędza z Tobą więcej czasu niż ze mną. Rozumek: Tak przepuszczałem. Twój mąż jest tutaj ze mną cały czas. Nawet w nocy. Nie, żeby chciał. Po prostu go tutaj wysłałaś. Musi Ci być pusto tam u Ciebie? Serce: Czasami. Najczęściej, gdy wracam z pracy. Rozumek: No tak. Wyłączasz komputer i jest Ci pusto. Co takiego jest w tym facecie z Niemiec? Jako Rozum przyznaję, że jest mądry. Nawet bardzo. Ale mądrych mężczyzn jest mnóstwo. Co on ma takiego w sobie? Serce: Ty, Rozum, tego nie pojmiesz. Może gdybyś się napił, byłoby Ci łatwiej. Ile kostek lodu? Jeszcze nie teraz? To się zdecyduj, Rozum. Bo może zabraknąć. To, co zdarza mi się z nim, jest mistyczne. Ty zatrzymałeś się w rozwoju na racjonalizmie. Racjonalizm wie o mistycyzmie tylko tyle, że jest absolutnie nieracjonalny. Rozum, sprawdź u siebie w aktach, czy ja się nie mylę. Czy raf/o znaczy "część całości"? Jestem prawie pewna, że to znaczy dokładnie to. Ja przeskoczyłam tę wczesną fazę. Racjonalizm jest częściowy, jest (Rozum, sprawdziłeś?) zimny i nieprzytulny. Jak opuszczone igloo. Żyjącemu cały czas w igloo trudno zrozumieć, jak to jest na miękkim dywanie przy kominku w listopadzie, gdy za oknem pada. Przy Jakubie jest tak jak przy kominku w listopadzie. W pewnym momencie jest Ci tak dobrze, że zapominasz, że się zapominasz. U mnie jest jeszcze gorzej. Ja zapominam się wcale nie przez zapominanie. Poza tym jest mi tak ciepło od tego płomienia, że najchętniej poleciłabym ciału, aby się rozebrało. Od tego można się uzależnić. Zastanawiałam się tyle razy, dlaczego tak jest. I wiesz, Rozum, co? Wyszło mi, że ja dla niego jestem cały czas najważniejsza. Przy nim jestem absolutnie jedyna. Takiego uczucia nie dał mi nikt od bardzo dawna. Rozumek: Nie ma nic bardziej przykrego jak kominek w pustym pokoju nazajutrz. Masz tylko popiół do wyniesienia. Często nie ma już nikogo, aby to zrobił za Ciebie. Pomyślałaś, Serce, o tym? W igloo jest zawsze tak samo. Nudno? Zimno? Może, ale nie ma popiołu. Do popiołu potrzebne są płomienie. Serce: Nie pomyślałam. Bo ja nie myślę. Ja czuję. To Ty wyłącznie myślisz, biedaku. Rozumek: Ty się, Serce, nie wywyższaj. Myślisz, że jak mnie zracjonalizujesz, to wyjdzie na to, że Ty to wzniosłość i wyższe stadium rozwoju, a ja to Biskupin? Ty się, Serce, mylisz. My jesteśmy oboje, dokładnie tak, w trakcie reakcji chemicznej. Tak jest, Serce! My jesteśmy tylko chemią. Twoja reakcja jest po prostu tylko inna. Ja to neurony, dendryty, podwzgórze, śródmózgowie i ciało migdałowe. Ty to głównie neuroprzekaźniki: fenyloetyloamina, dopamina i katecholamina. Obojętnie jak to się nazywa. Nas można będzie kiedyś zarejestrować w jakimś banku danych reakcji chemicznych. Zobaczysz. Twoja reakcja się skończy znacznie prędzej niż moja. Moja potrwa do końca. Ty masz za duże ciepło reakcji. Za dużo potrzebujesz i za dużo pobierasz. Tego nie wytrzyma długo nawet piec hutniczy.Wypalisz się. Poza tym Ty dokładasz tylko do jednego pieca. Ty, Serce, uważaj, bo ten drugi Ci gaśnie. Ale jeszcze się żarzy. Jeszcze nie jest za późno. Ciągle jeszcze możesz rozdmuchać tam płomienie. Serce: Rozum, Ty nawet mówisz rozumnie. Ale Ty się nie znasz. Są takie rzeczy, których Ty nigdy nie pojmiesz. Rozumek: Dobra, dobra. Ja wiem, Serce. Ja wiem, o co Ci chodzi. Chodzi Ci o miłość, ale pamiętaj o jednym: ze wszystkich rzeczy wiecznych miłość trwa najkrócej. Więc Ty się nie nastawiaj na wieczność. Ty, Serce, nie jesteś czasoprzestrzeń. Serce: Mówisz tak, bo nienawidzisz miłości. Wiem, że tak jest. Nawet Cię rozumiem. Bo gdy ona przychodzi, wyłączają Cię. Oboje Cię wyłączają. Przenoszą Cię do piwnicy jak narty po zimie, która minęła. Masz tam przeczekać do następnego sezonu. Nie potrzebują Cię teraz. Przeszkadzasz im. Zrozum to. Ty jesteś przecież Rozum, więc łatwo Ci coś zrozumieć. Po co im Ty? Oni nie mają czasu na Ciebie. Myślą o sobie bez przerwy. Zachwycają się wszystkim w sobie. Nawet swoimi wadami. Rozum dla nich to obawa przed odmową, to drążące pytanie, dlaczego akurat on lub ona. Oni nie chcą takich pytań, i dlatego Cię wyłączają... Pogódź się z tym. Rozumek: Nie mogę. Tylko Ty, Serce, czujesz to, że nie mogę. Dobijam się czasami do nich z tej piwnicy. Ale mnie nie słyszą. Bo oni są wtedy głusi na wszystko. Poza tym, to skąd Ty to wszystko wiesz, Serce? Możesz mi teraz nalać. Rozczuliłaś mnie tą piwnicą. Muszę się napić. Trzy kostki lodu. Czysta whisky. Bez Red Bulla, i nalej od razu do połowy. Serce: To rozumiem. Dobra ta whisky, prawda? Ja, jeśli mogę, piję tylko Jacka Danielsa. Chcesz, Rozum, jeszcze jedną szklaneczkę? To były trzy kostki, prawda? Rozum. Zrobisz coś dla mnie? To bardzo ważne. Nigdy Ci tego nie zapomnę. Zrobisz? Mógłbyś mi wyłączyć na jakiś czas Sumienie? Dokucza mi. Strasznie mi dokucza. Rozumek: Słuchaj, Serce. Nie rób mi tego. Proszę Cię. Nie załatwiaj ze mną nic przy whisky. Bądź bezinteresowna, Serce. To, że pijemy razem i że Ty się trochę racjonalizujesz, a ja trochę rozczulam, nie upoważnia Cię, abyś załatwiała ze mną interesy. Miej Honor, Serce. Poza tym Sumienia nie da się wyłączyć. Ja też tego nie potrafię. Parę razy próbowałem, bo i mnie dokucza czasami. Ale się nie da. Można je tylko na jakiś czas zagłuszyć. Najlepiej żyć z nim w zgodzie. Nawet pogadać z nim nie można. Poza tym trudno je napotkać. Siedzi ciągle gdzieś w Podświadomości. Najchętniej wyłazi w nocy. Wtedy ja już śpię i się regeneruję, a Ty, Serce, masz ładny sinusoidalny rytm. Serce: Ja nic z Tobą przy wódce nie załatwiam. To miałeś, Rozum, zrobić dla mnie z dobrego serca. Masz rację, Rozum. Z Sumieniem nie da się negocjować. Rozumek: Słuchaj, Serce. Jak już tak sobie w cztery oczy rozmawiamy, to powiedz mi, o co Ci tak naprawdę chodzi? Dlaczego to robisz? Ja to przecież wszystko widzę. Odkąd znasz tego Jakuba, przyśpieszasz, zwalniasz, tłuczesz się jak oszalałe, zalewasz mnie dopaminą, zatrzymujesz się, potykasz i kołaczesz. Budzisz mnie w nocy, albo w ogóle nie dajesz mi spać. Tak jak dzisiaj na przykład. Dlaczego to robisz, Serce? dla przeżyć i wspomnień? Boisz się, że kiedyś będziesz biło nad urodzinowym tortem tragicznie pełnym świeczek i pomyślisz, że Twój czas minął, a Ty nic nie przeżyłaś? Żadnej prawdziwej arytmii,żadnej romantycznej długotrwałej tachykardii albo chociaż migotania przedsionków? Tego się lękasz, Serce? A może ograniczenie się do bicia tylko dla jednego mężczyzny budzi w Tobie lęk przed zmarnowaną szansą? Poza tym, wyłącz już tę Geppert. Ile razy można słuchać tych samych smutków. "A gdy się zbudzę, westchnę cóż, to wszystko było chyba zamiast". Nawet ja już to znam na pamięć, I nie płacz więcej, Serce, bo gdy to widzę, to tracę Rozsądek. Serce: Bo widzisz, Rozum, ten Jakub jest tak daleko, ma tak mało szans, aby konkurować z kimkolwiek, kto mógłby mnie przyśpieszyć, będąc tutaj na wyciągnięcie ręki, a i tak tylko przy nim biję tak naprawdę. Na początku martwiłam się tym, jak jakąś wadą nabytą. Tym bardziej, że Sumienie nieustannie straszyło, że to okropnie niebezpieczne, że prowadzi do zawału i że prędzej czy później jakieś EKG to wykaże. Nawet się z nim zgadzałam na początku. Myślałam, że to przejdzie, że Ty, Rozum, razem z Rozsądkiem pomożecie mi z tym sobie jakoś poradzić, że to tylko taka chwilowa nieregularność w reakcji na chłód, pustkę i obojętność dokoła. Ale teraz chcę, aby te nieregularność trwała. Bardzo chcę. Ale Ty, Rozum, tego nie zrozumiesz. Nalać Ci jeszcze jednego? Musisz wypić bez lodu. Roztopił się. Zupełnei. Tak jak ja. Rozumek: Nalej, Serce. Nalej. Jakubku. To nie jest zapis całej dyskusji! Reszta była już po piątek szklance i wolę ją przemilczeć. Ze względu na moją reputację. A Geppert dalej śpiewa. Ja wcale nie ulegam Rozumkowi, jak widzisz. Bo jak coś jest dla mnie ważne, to nie ulegam. Nawet Rozumowi. Pisała. Mówiła do siebie i dalej pisała. Sięgała po szklankę stojącą obok niej na podłodze. Skończyła drinka. Lód w zielonym kubku całkowicie się roztopił. Wzięła jeszcze raz na chwilę klawiaturę na kolana. Łzy płynęły jej po policzkach. Dopisała: Nie mogę przestać o niej myśleć. O Natalii. Jeszcze nigdy żadna kobieta nie poruszyła mnie tak, jak poruszyła Natalia. Gdy przypomnę sobie jej list, gdy ona pisze: "To będzie piątek. Sprawdziłam właśnie, że Ty urodziłeś się w piątek. To będzie znów szczęśliwy piątek, prawda, Jakubku?" - to po prostu łkam. Nie mogę tego opanować. Wyję. Na całe to biuro, i to nie od whisky z red bullem. Dlaczego Cię to spotkało? Dlaczego ona Ci umarła? Anioły przecież nie umierają...” „Jak to dobrze, że dzisiaj upiłam swój rozum.”
  3. Lexi

    Wariackie Newsy #5

    Dzień dobry. Witam Was wszystkich w kolejnej części Wariackich Newsów. Mam nadzieje, że dostarczę Wam informację, które pozwolą Wam porównać ów tydzień do poprzedniego. Wierzę w to, że zainteresuję Was tematem i będziecie czekać na kolejną część, która pojawiać się będzie w każdą niedzielę. Życzę miłego czytania. Jest to bardzo łatwa czynność, nie zajmuje zbytnio czasu, a wspomaga w promowaniu serwerów. Wystarczy kliknąć "głosuj", zaznaczyć, że nie jesteś robotem i zagłosować. W kilkanaście sekund i Ty możesz wspomóc nasze serwery. DD2 #1 - >> KLIK << DD2 #2 - >> KLIK << 4FUN - >> KLIK << MIX - >> KLIK << W dalszym ciągu poszukiwane są osoby na poniższe rangi: • Moderator - >> KLIK << • Redaktor - >> KLIK << • Grafik - >> KLIK << • Admin DD2 #1 - >> KLIK << • Admin DD2 #2 - >> KLIK << • Admin 4FUN - >> KLIK << Osobiście zachęcam do składania podań. Przyjemna atmosfera sprzyja pracy. Zachęcam wszystkich do przeczytania tematów, które powstały od ostatniego tygodnika, nad którymi starali się redaktorzy. Jeżeli jesteś żądny wiedzy, chcesz umilić sobie dzień, zajrzyj do owych tematów, do których poniżej podam Wam linki. Wesprzyj dobrym słowem, a na pewno zmotywujesz redaktorów do dalszego pisania. Dodatkowo proponuję, abyście zadawali pytania do Q&A, do którego nominowany został nasz właściciel. Chciałabym również, abyście podawali tematy, o których chcielibyście, abyśmy pisały. ⇶ Kilka wierszy od redaktorki: >> KLIK << ⇶ Q&A: >> KLIK << ⇶ Ciekawostki: >> KLIK << ⇶ Zbiory cytatów: >> KLIK << ⇶ Cytaty z Anime: >> KLIK << ⇶ Kartka z kalendarza: >> KLIK << ⇶ Kartka z kalendarza: >> KLIK << ⇶ Kartka z kalendarza: >> KLIK << ⇶ Kartka z kalendarza: >> KLIK << Do gotowania/pieczenia zachęcały nas trzy osoby, które podzieliły się przepisami. Jeżeli jeszcze nie widziałeś, masz ochotę na wykonanie sobie jedzenia, ale nie masz pomysłu, to zapraszam do tematów: Kruche babeczki z bitą śmietaną i owocami w wykonaniu @ Cherry.>> KLIK << Ciasto Kinder Bueno w wykonaniu @Eio>> KLIK << Chleb w jajku w wykonaniu @Paleta.>> KLIK << Jeśli jesteś nowym użytkownikiem i nie odebrałeś jeszcze darmowego VIPa na serwerze, koniecznie zajrzyj do tematu. Zachęcam, korzystaj, póki możesz. >> KLIK << To tyle z mojej strony. Dziękuję za uwagę. Byłabym wdzięczna za opinię. Do zobaczenia za tydzień. Miłego dnia ♥
  4. Imieniny dzisiaj obchodzą: Halina, Marian, Otton, Aaron, Bogusław, Domicjan, Domicjana, Ekhard, Estera, Gaweł, Julian, Karolina, Klarysa, Marcin, Namir, Otto, Szymon, Teobald, Teodoryk. Światowy Dzień Architektury Dzień Sejmu Polskiego Międzynarodowy Dzień Owoców Dzień Psa „Że dobrym być potrzeba i któż tego nie wie? Lecz dobry owoc rośnie nie na każdym drzewie.” - Mikołaj Rej 1926 – Oliwa została przyłączona do Gdańska. 1930 – Założono Archiwum Akt Nowych w Warszawie. 1940 – W byłej fabryce włókienniczej Samuela Abbego, położonej u zbiegu obecnych ulic Zgierskiej i gen. Józefa Sowińskiego w Łodzi, Niemcy utworzyli więzienie policyjne Radogoszcz. 1957 – Rozpoczęto wydobycie w KWK „Halemba” w Rudzie Śląskiej. 1983 – Założono Muzeum Łowiectwa i Jeździectwa w Warszawie. 69 – Rzymskie oddziały w Egipcie obwołały cesarzem Wespazjana. 1861 – W Rzymie ukazało się pierwsze wydanie „L’Osservatore Romano”. 1921 – Założono Komunistyczną Partię Chin. 1940 – Bitwa o Atlantyk: niemiecki U-Boot U-102 został zatopiony bombami głębinowymi przez brytyjski niszczyciel, w wyniku czego zginęła cała, 43-osobowa załoga. 1969 – Gustav Heinemann został prezydentem RFN. 2000 – Otwarto most nad Sundem łączący Szwecję z Danią. 2013 – Chorwacja przystąpiła do Unii Europejskiej.
  5. Lexi

    Zbiory cytatów #3

    „Przeczytał jedno zdanie i wszystko wróciło. Z tą samą rozpaczą, bólem, łzami, niekontrolowanym drganiem powiek, zaciskaniem pięści i bezsilnością. Dokładnie tak, jak wtedy poczuł słony smak krwi z pokaleczonych zębami warg. Krótki, płytki oddech. Wróciło absolutnie ze wszystkim. Nawet z tą nieodpartą chęcią zapalenia papierosa. A nie palił już od siedmiu lat.” „Jakubku, doprowadzasz mnie do śmiechu, doprowadzasz mnie do łez. Zastanawiałam się dzisiaj cały wieczór, że, prawdę mówiąc, najbardziej ostatnio chcę, abyś doprowadził mnie do orgazmu.” „ Potrafiła milimetr po milimetrze dotykać ustami lub delikatnie opuszkami palców mojej skóry. Doprowadzała mnie do szaleństwa. Chociaż to absurdalne — przecież była głuchoniema — prosiła mnie zawsze, abym szeptał, nie mówił, ale właśnie szeptał, co czuję, gdy jest mi szczególnie dobrze. W zasadzie szeptałem jej cały czas. ” „ Potem na specjalnym kursie uczyłem się języka migowego. Cały długi rok. Pamiętam, gdy któregoś wieczoru przyszedłem do niej do domu i gdy po kolacji zostaliśmy sami w jej pokoju. Stanąłem przed nią. Wskazującymi palcami obu dłoni dwa razy pod obojczyk. Potem dwa razy tymi samymi palcami w kierunku rozmówcy. Płakała. Uklękła przede mną i płakała. Klęczała. Dwa razy pod obojczyk. Dwa razy w kierunku rozmówcy. To takie proste. „Kocham Cię”...” „Klasowo oczywiste. Sekretarz partii nie może być pedałem. Może być pedofilem, ale nie pedałem. Pedałami są jedynie księża i imperialiści.” (XDDD) „Matka Natalii, po tym, jak dowiedziała się, że jej mąż — działacz polityczny — jest gejem, mogła go wykończyć. Jego samego wyskrobać jak żyletką z historii, a co gorsza jego numer telefonu usunąć z notesów wszystkich ważnych tego miasta. Wystarczył jeden telefon do Komitetu. Nigdy tego nie zrobiła. Mimo nienawiści, poniżenia, bólu porzucenia i z pewnością żądzy zemsty. ” „Matka wychowywała ją bez niczyjej pomocy. Nigdy nie powiedziała jej nic złego o ojcu.” „Po klęsce jej małżeństwa Natalia stała się dla niej jedynym i ostatecznym celem życia. Gdyby była pewna, że oddychając, odbiera tlen Natalii, nauczyłaby się nie oddychać, i wszystkich innych namawiałaby, aby też nie oddychali. Trudno było kochać Natalię przy takiej matce. Akceptowała moje istnienie tak, jak akceptuje się gips na złamanej nodze. Musi być, minie, znów będzie jak kiedyś, bez gipsu. Trzeba przeczekać i postarać się na krótko o kulę. Jednak ja nie mijałem. Odbierałem jej Natkę, Natalkę, Nataleńkę... Kawałek po kawałku. Tak jej się wydawało. To nie była prawda. Kiedyś jej matka wyjechała na dwa tygodnie konserwować zabytki Tallina. Natalia, mając mnie cały czas w pobliżu, popłakiwała z tęsknoty za nią.” „Zacząłem zauważać, że jesteśmy zanurzeni w eterze dźwięków i tak naprawdę cisza to tylko pojęcie poetów, pisarzy i głuchoniemych. Cisza nie istnieje. Gdzie nie ma próżni, czyli wszędzie tam, gdzie można oddychać i jest ruch, nie ma ciszy.” „Nigdy tego nie zrozumiesz, jak to jest, gdy chcesz komuś coś tak bardzo ważnego powiedzieć i nie możesz, bo ona Cię nie usłyszy!” „Ja przeczytałem matce Natalii tylko jeden list od niej. W zasadzie nie przeczytałem jej go. Wyrecytowałem go. I to też dopiero po trzech latach. Znam go na pamięć do dzisiaj i zawsze będę go znał. Zawsze. Jakubku, Tęsknie za Tobą tak, że aż szumi mi w uszach. Wyobrażasz to sobie? Mnie, głuchej, szumi w uszach z tęsknoty. Nie potrafię sobie z tym poradzić. Ty zawsze byłeś. Po prostu przyszedłeś z ulicy i tak już zostało. Odkąd Cię kocham, zawsze byłeś, i przedtem też. Bo tak naprawdę to nie było „przedtem” przed Tobą. Wiesz, że ja zawsze tęskniłam za Tobą już troszczkę, nawet gdy byłeś blisko mnie. Tęskniłam już tak sobie trochę na zapas. Żeby później tęsknić mniej, gdy już pójdziesz do domu. I tak nie pomagało. Czy mówiłam Ci, że gdy już będę słyszeć, to jako pierwsze nauczę się wymawiać Twoje imię? We wszystkich językach? Ale najpierw po rosyjsku. A gdy już wrócę, to usiądę Ci na kolanach, oprę moje dłonie na Twoich ramionach i będę całować Twoją twarz. Kawałek po kawałku. Obiecaj mi, że mnie nie rozbierzesz, zanim skończę. Jeszcze tylko dwa dni do operacji. Czekam. To oczekiwanie jest takie uroczyste. Czuję się, jak gdybym zbliżała się do jakiegoś następnego wtajemniczenia. Jakubku, Ty przecież wiesz, że ja nawet nie próbuję Ci opisać, jak wdzięczna Ci jestem. Bo tego nie można opisać. A przecież wiesz, że ja dotąd umiałam opisać wszystko. Tutaj nie ma żadnego kościoła. A ja tak bardzo chciałabym się modlić. Modlę się i tak. Zabrałam od Mamy ten mały drewniany krzyżyk. Kładę go na poduszce i modlę się do niego, ale chciałabym chociaż raz przed operacja pomodlić się w prawdziwym kościele. Bóg na pewno wie, co robi. Przecież znalazł mi Ciebie. Jeszcze tylko dwa dni do operacji. To będzie piątek. Sprawdziłam właśnie, że Ty urodziłeś się w piątek. To będzie znów szczęśliwy piątek, prawda, Jakubku? Uwielbiam Cię. Natalia. Ps. Nagle tak cicho zrobiło się w moim świecie bez Ciebie...” „W piątek rano w drodze na uczelnię poszedłem do kościoła. Potem miałem zajęcia do późnego popołudnia. Wieczorem byłem umówiony z matką Natalii. Wybiegłem z instytutu, spiesząc się na autobus. Przy wjeździe na parking instytutu stała czarna wołga. W otwartych drzwiach, na siedzeniu obok kierowcy, siedział ojciec Natalii i palił papierosa. Zauważył mnie. Wyrzucił niedopałek papierosa na ulicę, wstał, poprawił krawat i zaczął iść w moim kierunku. Zbliżył się do mnie, stanął bardzo blisko mnie i powiedział zupełnie obcym, nienaturalnym głosem, jak gdyby wypowiadał formułkę setki razy ćwiczonej roli: - Natalia dzisiaj nad ranem umarła. Wczoraj zmiażdżyła ją koparka na podwórzu przed kliniką. Ten chłopiec, którego próbowała wypchnąć spod koparki, ma amputowane obie nogi. On nie zauważył koparki i nie mógł też jej usłyszeć. Operator koparki był zamroczony alkoholem, gdy to się stało. Od wczoraj go szukają. Nie mogłem tego więcej słuchać. Od pewnego momentu każde słowo, które wypowiadał, było jak uderzenie kamieniem w głowę. ” „Pamiętam, że gdy byłem dzieckiem i ktoś mnie na podwórku bardzo skrzywdził, to biegłem do domu. Znowu było tak jak wtedy. Gdy mój ojciec otworzył drzwi, przytuliłem się do niego tak mocno, jak mogłem. Nie pytał o nic. Było tak jak wtedy. Już tak nie bolało.” „Tej nocy zrozumiałem, dlaczego mój ojciec pił, gdy umarła mama. Wódka była tej nocy jak tlen. Znowu można było oddychać. ” „ Na cmentarz poszedłem kilka godzin po pogrzebie. Nie było już nikogo. Usypany z żółtego piasku grób przykryty był wieńcami i wiązankami kwiatów. Wpatrywałem się w białą tablicę z jej imieniem i nazwiskiem. Nie miałem już łez. Zastanawiałem się, jak wytrwać milczenie Boga. Byłem pusty w środku. Przyszedłem na ten cmentarz bez kwiatów. Było mi to obojętne. Oprócz agresji wobec Boga nie czułem nic. Ale tylko tak mi się wydawało. W pewnej chwili spojrzałem na grób i wieńce. Zaraz przy krzyżu leżał największy. Na czarnym tle szarf odczytałem złocisty napis: „Wiesz przecież, że nie odeszłaś. Kochający Cię Jakub i Mama” Jest taki moment, kiedy ból jest tak duży, że nie możesz oddychać. To jest taki sprytny mechanizm. Myślę, że przećwiczony wielokrotnie przez naturę. Dusisz się, instynktownie ratujesz się i zapominasz na chwilę o bólu. Boisz się nawrotu bezdechu i dzięki temu możesz przeżyć. Tam przy grobie, nie mogłem oddychać. Tam zdarzyło się to po raz pierwszy. ” „Potem, przez następne miesiące, wydawało mi się, że żyję za karę. Nienawidziłem poranków. Przypominały, że noc ma swój koniec i znów trzeba radzić sobie z myślami. Ze snami było jakoś łatwiej. Były tygodnie, że nie wychodziłem z łóżka, a jeśli już, to tylko po to, aby sprawdzić, czy ojciec naprawdę wyniósł całą wódkę z domu. Czasami było tak źle, że o ojciec biegł w nocy do jakiejś meliny, przynosił butelki i piliśmy. Wtedy nie umiałem jeszcze tego nazwać. Teraz wiem, że wpadłem w straszną, gigantyczną depresję. Z rozpaczy uczyniłem filozofię. Wszystko, co nie było tragiczne, beznadziejne, rozpaczliwe, było absurdalne. Absurdem na przykład było jeść, myć zęby lub wietrzyć pokój. Mój ojciec robił wszystko, aby mnie z tego dołu wykopać. Najpierw wziął zaległy urlop z dwóch lat. Potem odmówił brania nocnych dyżurów, aby cały czas być przy mnie. Robił rzeczy, które nie przyszłyby mi do głowy. Rozcieńczał w tajemnicy wódkę z wodą, abym pił tyle samo, a nie był tak pijany. ” „Po mniej więcej pół roku, po jednej z kolejnych nocy, gdy leki antydepresyjne popijałem wódką zabarwioną, aby uspokoić ojca, oranżadą, obudziłem się pod respiratorem, przywiązany skórzanymi pasami do łóżka. Zawiózł mnie tam mój ojciec, widząc, jak więdnę, zatruwany wszystkim, co chociaż na chwilę tłumiło ból i smutek. Na swoim dyżurze zapakował nieprzytomnego do karetki i zawiózł do szpitala psychiatrycznego. ”
  6. Lexi

    Pokaż mordkę

  7. Lexi

    Q&A - Pytania #4

    Dzień dobry. Witam Was w naszym czwartym wydaniu Q&A, do którego został nominowany @ ^Alfa # Vego^. Czas na zadawania pytań macie do 13 lipca. Pamiętajcie o regulaminie, który znajduję się tutaj: → TUTAJ ← Prosiłabym, aby przed zadaniem pytań, osoba przeczytała pytania poprzedników, by nie pytać o to samo. Miłej zabawy. ☻
  8. Lexi

    Co sądzisz o osobie nad tobą?

    Ja to nawet nie wiem kim jesteś, ale masz ładny nick c: XD
  9. Lexi

    Malutkie "co nie co"

    Nawet cichy szelest kilka metrów dalej mi bardzo rani uszy, czuję ból taki ogromny, jakby wyrywali moje ciało z duszy. Każdy dotyk sprawia mi ból, bo czuję wciąż Twoje dłonie, a moje serce? Z żalu i tęsknoty za Twym dotykiem płonie. Czuję, że lecą mi łzy, znów zaczynają mi pulsować skronie, czemu ja tak uparcie swojej miłości do Ciebie bronię? Bolą mnie małe słowa, które do kogoś muszę pokierować, czuję, że już nic ważnego nikomu nie mogę zaoferować. Razi mnie światło, najchętniej bym się przed wszystkimi ukryła, czemu mnie to tak kurewsko boli, skoro serce, to tylko jakaś bryła? Każdy najmniejszy ruch głową powoduje duże cierpienie, czy ktoś poleci mi coś, co spowoduje mego serca uśpienie? Wciąż powraca mi myśl, że to brak Ciebie tak na mnie działa, tak bardzo brakuje mi Twoich oczu, dotyku, uśmiechu, ciała. Kilka miesięcy temu śmiałam się, że miłość nie istnieje, dziś przez tę cholerną miłość, serce mi z żalu kostnieje. Nie wierzyłam, że istnieje coś takiego jak zakochanie, jedyne, w czym byłam dobra, to innych słuchanie. Z czasem, gdy go poznałam, sama się sobie dziwiłam, przez tę miłość, bardzo mocno się uwrażliwiłam. Zatracać się chciałam dniami i nocami w jego oczach, nie sądziłam, że wędruje już po miłości uboczach. Jego dotyk powodował we mnie pragnienie, jego głos, powodował ciągle serca drgnienie. A strata. Zabolała najmocniej, odechciało mi się jeść, serce nagle z bólu zaczęło się w klatce piersiowej gnieść. Idąc spać, w śnie widziałam jego twarz, taką uśmiechniętą, a ja? Czułam się jak gówno, czułam się rośliną uschniętą. Jego głos w mojej głowie, mówiący, że mam się uśmiechnąć, mózg mówiący, że osobiście wolisz najszybciej zdechnąć. Był moim numerem jeden, a teraz oddech sprawia ból, czuję się gorzej, niż wtedy, gdy na rany sypałam sól. Nigdy tego nie zobaczysz, ale i tak Cię mocno przepraszam, że Cię ranię i że się tak bardzo do Twego serca wpraszam. Każdy zna kilka rodzajów bólu. Dla jednych to ból po rozstaniu, dla drugich, największy ból to chamstwo, zapobiegają kłamaniu. Dla kolejnych słaba ocena, niemiłe słowa, zdrada miłości, strata przyjaciela, śmierć zwierzęcia, choroba, łamanie kości. Jest wiele definicji bólu, każdy opowiada ją po swojemu. ja Wam powiem, jak jest według mnie i po mojemu. Najbardziej zaboleć może świadomość choroby najważniejszej osoby, mimo że ktoś jeszcze żyje, lekarz mówi "przygotujcie się do żałoby". Nic nie może się równać z takim bólem, gdy widzisz, jak ktoś choruje, gdy ten rodzaj bólu nad wszystkimi odczuwanymi emocjami góruje. Pamiętam, jak dowiedziałam się, że moja babcia zachorowała na raka, wtedy rozpoczęła się dla niej z tą nikomu niepotrzebną chorobą draka. Pamiętam, gdy leżała na szpitalnym łóżku po wycięciu guza i powtarzała: "nie bój się, już jest dobrze" - a ledwo co pod swoim nosem burczała. Pamiętam nawrót choroby, kolejne dawki chemii, kolejne wizyty w szpitalu, dla tej osoby, powinniśmy wyryć coś na dwóch stronach medalu. Jest silna, walczy, próbuje nie pokazywać po sobie, jak to ciężko znosi, choć wiem, że wiele razy ją w głębi siebie po prostu roznosi. Pamiętam "nie przejmuj się Olu, ja z tego wyjdę, tylko kilka tygodni" Pamiętam, jak dotykałaś nas w rękę w zimę i mówiłaś "ale chłodni" Pamiętam, jak ściskałaś moją dłoń, gdy nie mogłam się skupić, Pamiętam, jak wiele razy mówiłaś, że zdrowia nie można kupić. Pamiętam, jak mnie wychowywałaś, gdy rodziców nie było, Pamiętam, że gdy się wyprowadziliśmy, sumienie mnie dręczyło. Jesteś silna babciu, ja w Ciebie wierzę. Razem damy radę, to jest mocniejszy ból, nie ten odczuwany przez zdradę. Bólem jest fakt, że mimo wrażliwości, ona nadal próbuje, Wiele razy mnie pociesza, co dnia mnie motywuje.
  10. Lexi

    Szybka rekrutacja na redaktora

    Imie: Aleksandra Wiek: 17. Zainteresowania: Na dole c: Doświadczenie: 9.99/10 Preferowany dział do prowadzenia: Ja mogę pisać o wszystkim, co pewnie już wiele osób zauważyło. c: Kilka zdań o sobie: Standardowo - rodzice nazwali mnie Aleksandra, choć osobiście częściej z ust innych osób słyszę Ola albo Lexi. Urodziłam się 10 lipca 2000 roku, a więc (łatwo obliczyć) w tym roku zostanę pełnoletnią artystką (skromność). Uczęszczam do technikum hotelarskiego i jestem w drugiej klasie. Od najmłodszych lat zaczęłam fascynować się muzyką oraz pisaniem (czemu poświęcam się do dzisiaj, co łatwo zauważyć). W późniejszych latach doszły do tego: motoryzacja, hotelarstwo, medycyna, jak i prawo. Z gatunków muzycznych słucham przeważnie rapu, rocka, popu (bardzo wiele muzyk wpadło mi w ucho, więc nie ograniczam się tylko do wymienionych powyżej gatunków). Tak jak napisałam w swoim przywitaniu, nie ciągnie mnie do słuchania metalu, który wręcz rani moje uszy, a moje bębenki czują jakby miały za chwilę wybuchnąć. Jestem bardzo drobną istotą (centymetry i kilogramy o tym mówią) o miękkim serduszku, na pierwszy (przysłowiowy) „rzut oka” wyglądam na małego bezpiecznego aniołka, lecz rzeczywistość jest zupełnie inna. Mogłabym spędzać czas wyłącznie w swoim towarzystwie, więc mogłabym się nazwać osobą niezależną. Nie mam nic przeciwko, gdy trafi mi się wierny kompan do rozmów (chyba że nie mamy o czym ze sobą rozmawiać). Staram się pokonywać przeszkody, które sama (a czasem przez kogoś) stawiam w swoim życiu. Zawsze idę w tę stronę, którą sobie obrałam za główny cel. Jestem osobą pomocną, która zawsze znajdzie się tam, gdzie ktoś tego potrzebuje. Mogę powiedzieć, że w miarę dobrze radzę sobie w trudnych i stresujących sytuacjach (nauczyłam się tego w pracy — w hotelu), które wymagają często zachowania zimnej krwi, choć nie zawsze jest łatwo, ponieważ jestem osobą wybuchową. Tak jak pisałam w swoim przywitaniu, jestem osobą bardzo wrażliwą, co wpływa negatywnie na niektóre sytuacje w moim życiu. Nauczyłam się stawiać na swoim i dominować nad kimś (bez żadnych podtekstów). Zawsze w każde powierzone mi zadanie angażuję się w 100 procentach. Można nawet powiedzieć, że sprawdzam je miliony razy, nim ów efekt zostanie komukolwiek ukazany. Jeżeli chodzi o zwierzęta to mam anielskie serduszko. Mogłabym mieć milion zwierząt w domu, co by mi w żadnym wypadku nie przeszkadzało. Szaleję na punkcie czworonożnych kompanów. Sama posiadam dwa psy — Shannelkę (suczkę) i Maxa. Posiadam również kota — Buszka. Strasznie je na początku rozpieszczałam, choć nie udało mi się ich „wychować”, ponieważ są strasznie zbuntowane (każdy uważa, że wzięły to ze mnie). Przykładowe prace: Jest ich pełno tutaj na forum. : > : D
  11. Imieniny obchodzą: Danuta, Jan, Janina, Emilia, Jan Chrzciciel, Janisław, Longin, Longina, Romuald, Romualda, Symplicjusz, Symplicy, Teodulf, Wilhelm, Janusz. Święto Marynarki Wojennej Dzień Przytulania „Powiadają, że człowiek jest kowalem swego losu. Ale dość często los jest kowalem, zaś poniektóry człowiek kowadłem.” - Zygmunt Fijas 1942 – Niemcy wymordowali we Lwowie 6-8 tys. Żydów mieszkających poza granicami getta. 1972 – Na górze Czcibor koło Cedyni odsłonięto Pomnik Polskiego Zwycięstwa nad Odrą. 1990 – Lech Wałęsa ogłosił tzw. „wojnę na górze”. 1894 – Prezydent Francji Sadi Carnot został zraniony sztyletem przez włoskiego anarchistę Santo Caserio, w wyniku czego zmarł następnego dnia w szpitalu. 1981 – Miało miejsce pierwsze, nieuznane przez Kościół katolicki, objawienie Najświętszej Maryi Panny w Međugorje w Bośni i Hercegowinie. 2003 – Matti Vanhanen został premierem Finlandii. 2010 – Julia Gillard została pierwszą kobietą-premierem Australii.
  12. Lexi

    Zbiory cytatów #2

    "Była prowokująco bezpośrednia. I właśnie dlatego on się natychmiast uśmiechnął." "Nie opowiadaj mi, proszę, nic smutnego dzisiaj. Nawet nie próbuj. Daję sobie rade ze smutkiem przeciętnie w 24 godziny. Dzisiaj doradziłbym Ci tylko wyjścia ostateczne, chemię lub alkohol." "Zresztą Ty nie potrzebujesz rad. Ty po prostu musisz to komuś opowiedzieć, podzielić to na dwóch." "W Sieci obraz siebie kreuje się słowami. Własnymi słowami." "Myślisz, że chory rozum można odróżnić od chorej duszy? Pytam z ciekawości. Ja miałem chore wszystko. Każdą pojedyncza komórkę. Ale to już minęło. Może nie jestem całkiem zdrowy, ale z pewnością jestem uleczony." "Bez ostrzeżenia wyłączyła komputer. Odłączyła się od internetu. Była offline. Zniknęła tak samo bez zapowiedzi, jak się pojawiła. Nie przeczytała już tej ostatniej wiadomości. Patrząc w ekran monitora, pomyślał, że nagle zrobiło się jakoś pusto i cicho bez niej." "Nie rozmawiali jak dawniej już bardzo, bardzo długo. Mieli coraz więcej sprzętów elektronicznych i coraz mniej kontaktu." "Miała męża, a durzyła się w Belgu. Gdy ten wszedł do ich biura z bukietem kwiatów, opalony, pachnący, jak zawsze nieskazitelnie elegancki i powiedział sekretarce, że zabiera "mademoiselle" - chociaż dobrze wiedział, że jest mężatką - na "business lunch do Bristolu", poczuła się wyróżniona. Miał czas. Znowu jakiś mężczyzna miał dla niej czas! Słuchał, był dowcipny, delikatny, usłużny. Później przysyłał e-maile i grube, kolorowe, pachnące jego wodą kolońską zaproszenia na wspólne wyjazdy do Paryża, Budapesztu lub Berlina. Zastanawiała się czasem, co zdarzyłoby się naprawdę, gdyby miała dość odwagi przyjąć kiedyś takie zaproszenie. Dzwonił. Mówił spokojnym głosem. Słuchał. Szeptał. (...) Zaczęła uważać, że jest dla niego kimś wyjątkowym. " "Żeby był, żeby chciał być, żeby nie zniknął." "-Dzień dobry. Cieszę się, że jesteś. Czekałem na Ciebie. Czekać. Czy to to samo, co tęsknić? - Nie. Dla mnie nie. Przy czekaniu nie budzę się o 5 rano, rezygnując z najlepszych snów. Nie przychodzę także z tego powodu już przed 7 do biura. Przy czekaniu mleko nie traci dla mnie smaku. Przy tęsknocie tak." "-Jaki kolor ma dzisiaj Twoja bielizna? - A jaki kolor powinna mieć bielizna, którą zdjąłbyś najchętniej?" "Gdy skończył pisać, siedziała dalej nieruchomo w fotelu i myślała o tym, że spotkała, zupełnie przypadkowo, niezwykłego człowieka. Że chciałaby, aby był na zawsze. Na wieczność. Czuła się przy nim tak wyróżniona i tak jedyna, jak przy nikim na świecie. Po raz pierwszy, skulona na tym fotelu zaczęła się bać, że on mógłby przestać być częścią jej życia. Nie wyobrażała już sobie tego." "Gdy tylko on odszedł od komputera zrobiło się tak pusto i przeraźliwie cicho. Napisała: Nagle tak cicho zrobiło się w moim świecie bez Ciebie..."
  13. Lexi

    przywitany Witam.

    Hejka : >
  14. Lexi

    Słowa uznania :)

    Słowem wstępu chcę powiedzieć, że zawsze jestem do Waszej dyspozycji. Wiem, że terminy mnie wiele razy gonią, ale na pasję zawsze znajdę czas. Więc jeżeli masz problem z napisaniem czegoś, dobraniem odpowiednich słów, ortografią, interpunkcją, składnią lub nie masz pomysłu, to napisz do mnie. Wiem, że nie jestem profesjonalistką, ale zajmuję się tym już kilka lat, więc mam kilka rzeczy w małym palcu. Jestem osobą, która bez względu na wszystko pomoże. Wystarczy jedna wiadomość, umówimy się na jakiś termin, a potem z Twoją pomocą, stworzymy coś, co zaskoczy niejedną osobę. Pamiętajcie. Teraz przechodzę do rzeczy istotniejszej. Chciałabym Ci również podziękować Patryk za to, że mogłam się wykazać i że to mnie wybrałeś do pomocy. Nawet nie wiesz, jak rozpiera mnie duma, że to właśnie mnie poprosiłeś i że zachwyciłeś się moim wierszem. Dziękuję Ci bardzo. Pamiętaj, że za rok piszemy drugi wiersz, ale wtedy już przygotuj ramkę na kolejny! Może tym razem postawi sobie go w domu, w miejscu, gdzie najczęściej siedzicie? Życzę Wam szczęścia i kibicuję, aby wszystko się układało. Dziękuję każdemu, kto docenia to, co robię. Miłego dnia ♥ Jesteście kochani ♥ Wasza przyszła Pani redaktor